„Ten niezręczny moment”, gdy stwierdzasz, że nie dasz rady obejrzeć do końca… :/

10003029_683754758348166_720895422_n1-750x400

Postanowiłam dziś, z okazji dnia wolnego odradzić wam stratę czasu przy filmie, jakim jest „Ten niezręczny moment” w reżyserii Toma Gormicana. Jeśli komuś z Was przyszedł do głowy tak szalony pomysł, by jednak obejrzeć, uwaga na spoilery zawarte we wpisie!

Zacznijmy od tego, co podkusiło mnie do obejrzenia filmu, który już na filmweb.pl ma notę 6,5/10. Sprawcą tego zamieszania był plakat z Zac’em (?) Efronem. Widzę gościa, który zagrał jakiś czas temu w filmie, w którym odniosłam wrażenie, że całkiem z niego dobry aktor jednak jest. Gościu ten trzyma włochatego koteczka i jak głosi plakat, dziwnie się czuje, gdyż przywiązał się do niego. Kotek naturalnie nie należy do gościa, ale do dziewczęcia, które to kotka posiada.

Taki tok myślenia tłumacza (swoją drogą tłumaczenie mamy zawsze trafione!), sprawił, iż wyobraziłam sobie fajną komedię, w której on zakochawszy się w niej- zrywa, ale ten kotek biedny ich łączy. Generalnie typowy scenariusz komedii romantycznych- w tym wypadku z udziałem kocięcia. Niestety! Jakież było moje zdziwienie,  gdy kota nie zobaczyłam, a zamiast tego trzech nieogarniętych, niedojrzałych kolesi z manią zarywania!

2

Żeby tego było mało, Zac, jako główny bohater miał być wykreowany jako typowy dupek, który sypia z wieloma, nie potrafi się ustatkować, mimo to jest genialny, ale w końcu jakaś go usidla. HA! Gdyby nie to, że kumple co rusz mówili na niego ‚dupek’- nie domyśliłabym się, że nim jest. Sprawia wrażenie grzecznego gościa o miłym usposobieniu. Poza tym żaden z niego łamacz serc- sceny, w których ‚zaliczał’ kobiety były mega sztuczne. Taki miś do przytulania, któremu dali strzelbę. Takie połączenia zupełnie się nie udają!

Koledzy tak samo trafieni jak on. Miles Teller w miarę mi pasował, z resztą lubię go w komediach, choć jego bohater był ‚dupkiem’ faktycznie i nie do końca przypadł  mi do gustu. Swoją drogą misia też nie było… :/

13

Michael B. Jordan chociaż przystojny, co go troche broni. No i w jego przypadku- lody były.

cc

 

No i teraz pora na wisienkę na torcie! Imogen-wiecznie-nie-uczesana-ze-strasznym-makijażem-Poots. Dajcie żyć!!! Jeśli już ma to być dziewczyna dla której dupek (powiedzmy…) zmienia się w mężczyznę, to nawet jeśli ma przeciętną urodę, niech chociaż wygląda schludnie i przyjemnie dla oka!!! Cały film, gdy ją widziałam, miałam ochotę krzyczeć: WEŹ SIĘ UCZESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sami zobaczcie:

0002UGYWL5XCUAVK-C303

Jedyne miejsce, gdzie jej włosy wyglądają w miarę dobrze to plakat!

rfdlgmr1_mwrtbf

Nie mam nic do niej jako aktorki, kiedyś tam fajnie zagrała w innych produkcjach, ale tu jest po prostu chodzącą porażką. Podejrzewam, że gdyby była postacią prawdziwą żaden facet pokroju tych trzech nie zwróciłby na nią uwagi!

Co do zabawnych momentów, bo to w końcu komedia, to niestety uśmichnęłam się tylko na jednym: sikanie chłopców po Viagrze:

Ciekawe_filmie_Toma_Zack_6331922

181091.jpg-r_640_600-b_1_D6D6D6-f_jpg-q_x-xxyxx

To by było na tyle.

Wszystko, co śmieszne w tym filmie znajduje się w zwiastunie (niektóre rzeczy w filmie nie bawią, a tu wyciągnięte z kontekstu wywołują zaciekawienie- proszę nie dać się nabrać)!

Jeśli mimo moich ostrzeżeń, dalej chcecie obejrzeć „Ten niezręczny moment”, to życzę powodzenia  i czekam na komentarze! Może już oglądaliście?

Istnieje również szansa, iż nie znam się na komediach, dlatego też w takim wypadku proszę o słowa obrony w stosunku do filmu :)

Pozdrawiam,
A.

  6 comments for “„Ten niezręczny moment”, gdy stwierdzasz, że nie dasz rady obejrzeć do końca… :/

  1. 17 sierpnia 2014 o 09:08

    Nie oglądałam, ale w tym wypadku nie mam zamiaru nadrabiać zaległości:D Dzieki za info!

    • Anna R
      17 sierpnia 2014 o 22:08

      Nie ma za co i szczerze raz jeszcze-nie polecam! :)

  2. 17 sierpnia 2014 o 17:19

    Noo to jest własnie klasyczny przykład filmu jakiego nie powinno się oglądać nawet dla odmóżdżenia czyli durna amerykańska komedia ;) Dobrze, że ostrzegłaś społeczeństwo ;))

    • Anna R
      17 sierpnia 2014 o 22:09

      Dokładnie! Dla odmóżdżenia już wolę ‚M jak Miłość’… :) Będę ostrzegać dalej, polecam się :)

  3. ~Łonderłomen
    8 września 2014 o 17:00

    To jest film z cyklu: idę do kina, nie na film, dlatego warto oglądać we dwójkę, bo jak cię coś ominie to i tak nic nie stracisz =)

    • Anna R
      14 września 2014 o 12:56

      Dokładnie! Z tym, że postawiłabym w tym wypadku nie na kino, a wieczorek kinowy w domu :) Szkoda pieniążka na kino jeśli chodzi o taki film :)

Odpowiedz na „Anna RAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *