Jestem chory na wszystko…!

Słuchając ostatnio zespołu „Strachy na Lachy”, przewinął się zacny utwór Chory na wszystko. Ponieważ przypomniały mi się osoby, z którymi wielokrotnie mam lub miałam kontakt, a w znaczeniu dosłownym były chore na wszystko, postanowiłam pokusić się o stosowny wg mnie komentarz.

Zapewne Grabaż, tworząc, a potem wykonując powyższy utwór nie miał na myśli rozumienia dosłownego. Niestety, przyznać trzeba, iż sam tytuł jest dokładnym opisem zaburzenia zwanego Hipochondrią. Osoba cierpiąca na tego typu schorzenie, jest chora z urojenia, uskarżająca się bez istotnych powodów na swoje zdrowie. Siostrą hipochondrii jest lekomania. Obie bardzo często występują w symbiozie i dotyczą jednej osoby. Zdarza się, że tak nie jest- acz rzadko. Jeśli do tego dodamy pesymizm- OMG- tragedia!

Office life

Dlaczego postanowiłam w ogóle wejść na ten temat akurat tu? Hmm… skłamałabym, gdybym stwierdziła, iż jest to zabieg kompletnie przypadkowy. Niestety. Funkcjonując w społeczeństwie tak charakterystycznym jak polskie, jesteśmy narażeni wręcz na bombardowanie nas złym samopoczuciem i nastawieniem. Wchodzisz do sklepu- niezadowolone ekspedientki obrzucają cię spojrzeniem zabójczym nr 5, idziesz na kawę- sąsiedni stolik paruje narzekactwem, którego (chcesz, czy nie) musisz słuchać. Spotykasz kolejne osoby na swojej drodze- znów zaczyna się od tego, co złe. Kochamy się skarżyć na przypadłości, na samopoczucie, na bóle, na złego partnera, na fatalnych znajomych, na wtrącającą się rodzinę, na byłych, którzy układają sobie życie (ale jak on śmiał być szczęśliwy?!)…itd. Ja również narzekam, nie jestem lepsza, w końcu przynależność do kraju zobowiązuje ;)

Ponieważ staram się unikać narzekactwa, bardzo mnie ono irytuje. Zaczynasz dzień z uśmiechem, super makijaż, świetna stylizacja, ptaszki ćwierkają, twoja pobódka należała do niezwykle przyjemnych, ludzie wydają ci się pozytywni, uśmiechasz się i nagle wpadasz na kogoś, kto ze zblazowaną miną tak po prostu zdziera z ciebie resztki dobrego nastroju. Chcesz komuś zepsuć dzień- powitaj go w taki sposób, a osiągniesz cel!

Zachowania, jakie zaprezentowałam powyżej męczą mnie niezmiernie. Uskarżanie się na wszystko jest kulą u nogi osoby, o pozytywnym usposobieniu. Nawet realista wymięknie! Słuchaczy tych jękliwych skowytów dzielimy na dwie grupy: zirytowani, którzy najchętniej użyliby knebla, oraz zazdrośników, którzy cieszą się z cudzego nieszcześcia. Tych ostatnich też jest sporo, więc zalecam uważne dobieranie spowiednika!

3f5ba3a29c30309963ae20d90a1ac9ae

Jeśli lubisz narzekanie oszczędź tego ludziom, z którymi spędzasz dużo czasu bez możliwości ich ‚ewakuacji’: miejsce publiczne, praca, szkoła, dom (tu kilka godzin i słuchacz wraca z nastrojem wisielca!).

Hipochondrycy i lekomani to grupa, która wręcz uwielbia narzekanie. Sama w rodzinie mam taką osobę i wiem, czym to pachnie. Kiedy po raz kolejny słyszysz, że w tyłku strzyka, a oczy, a krostki, a noga, a biodro, a nos… Nasłuchawszy się takich rzeczy zwyczajnie nie mam siły, jakbym ciągnęła pociąg towarowy, do którego ciągle ktoś coś dorzuca. Z czasem po prostu unika się takich osób (o ile jest to możliwe). Rozmowy to pikuś, dochodzi jeszcze ‚narzekanie przerywane’. Wygląda to następująco(przykładowo)

-ładna dziś pogoda…
-ale mnie głowa boli….
-to weź APAP (^.^)
-nie, bo wątroba mnie też boli…
-…o.O- konsternacja- chociaż pogoda ładna…
-a daj spokój… ciśnienie za niskie/wysokie…
-kawę wypij/kawy nie pij
-na mnie nie działa…
-do lekarza idź
-nie mam kiedy, a wiesz jacy są lekarze…
-widziałeś wczoraj relację z koncertu?-sprytna próba zmiany tematu…
-a weź… tak wyli… a w ogóle to tej-a-tej to ja nie lubię.
-to po co oglądałeś?
-a co innego miałem robić, wiesz jaki jestem samotny… nawet nie mam znajomych
-na pewno masz- optymistycznie na pocieszenie
-nie zadaję się z takimi ludźmi…
itd.

„Niektórzy tak bardzo kochają narzekać, że wypadałoby ich witać słowami: dzień dobry, co u ciebie złego?”

Wystarczy odrobina dobrej woli i zauważenie pozytywów! Zwykle jest dużo lepiej niż nam się wydaje! Powiedzmy STOP narzekaniu! Uśmiechnijmy się!!!
Może macie kogoś takiego w swoim otoczeniu, komu chcecie zwrócić uwagę? Do jakiej grupy należycie: optymiści, realiści, czy pesymiści? Dajcie znać, jeśli mieliście kiedyś podobne odczucia :)

Ps. Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe.

  2 comments for “Jestem chory na wszystko…!

  1. 18 sierpnia 2014 o 20:12

    Bardzo inspirujący blog, często tutaj zaglądam. Serdecznie zapraszam na moją stronę poświęconą architekturze wnętrz: http://okiemarchitektki.blogspot.com Pozdrawiam !

    • Anna R
      18 sierpnia 2014 o 20:31

      Dziękujemy :) My również już trafiłyśmy na Twojego bloga tak się składa :) Pozdrawiamy :)

Odpowiedz na „~JustynaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *