Locke, 2013- no to jedziesz!

7601697.3

 

Zastanawiałam się ostatnio, co to znaczy być pod wrażeniem. Po obejrzeniu filmu „LOCKE”, nie mam żadnych wątpliwości. To oglądanie z zapartym tchem, czekanie na zwrot, na cokolwiek, co zbije napięcie. Dawno nie oglądałam naprawdę dobrego filmu. Wszystko, co się pojawia, za chwile trafia na półkę. Ten film rozpamiętuję i często chcę do niego wrócić.
Najbardziej zjawiskowym elementem, który robi piorunujące wrażenie, jest to, iż bohater jest tylko jeden. Jeden aktor w jednym samochodzie. Co prawda rozmawia przez telefon z różnymi ludźmi, ale oficjalnie nigdy ich nie poznajemy.

Film Review Locke

Tytułowy Locke prawdopodobnie odbywa podróż swojego życia. Nie jedzie na drugi koniec świata, ani też nie wisi nad nim widmo śmierci, najzwyczajniej w świecie podjął decyzje, które prowadzą go przez autostrady Wielkiej Brytanii. Jedyne, co widzimy to jego postać. Obserwujemy zmiany, jakie w nim  zachodzą wraz z nowymi rozmowami telefonicznymi oraz przebytymi kilometrami. Mikromimika jest tu kluczowa. Znacie uczucie, gdy rozmawiacie z kimś, kto strasznie was irytuje, a jednak nie możecie nic powiedzieć, bo nie wypada, lub nie macie w zwyczaju pokazywać złości w towarzystwie innych ludzi? Co więc robicie? Po zakończeniu rozmowy zwyczajnie sarkacie pod nosem. Otóż to ten typ bohatera. Jego nerwy powoli zaczynają puszczać, gdy sprawy komplikują się bardziej niż myślał. Piękne jest to, iż w zależności od romowy potrafi się zirytować i płakać na zmanę. Jak gdyby jego życie dzieliło się na minuty, a każda z nich określała inny rodzaj uczucia. Emocje w głosie Ivana Locke oraz jego rozmówców są niemal namacalne. Tu idealnie sprawdził się genialny Tom Hardy I.

88f3f051b636e7d17679b9f8033d34a8

Pewnie znacie go z wielkich produkcji takich, jak: Gangster, Incepcja, Wojownik, Mroczny Rycerz powstaje, A więc wojna. Zwykle gra postacie dość wycofane, czasem mroczne, zawsze skomplikowane. Oprócz Mrocznego Rycerza, gdzie ukrył swoją buźkę pod maską, zawsze wygląda nienagannie. Jeśli dodać jego piękną angielszczyznę i typowo londyński akcent- kolanka miękną. Ten 37-letni playboy (niestety nie chce potwierdzić tego miana ze względu na wrodzoną skromność) ma w sobie taki magnetyzm, jakiego nie znajdzie się już u większości gwiazd światowego formatu. Przede wszystkim w roli Ivana Locke był tak autentyczny, że oglądając ten film, czułam się nieswojo. Miałam wręcz wrażenie, że wstępuję z butami w jego prywatność, grzebię w jego intymności, jak sęp, intruz. Tak, jakby jadąc nie wiedział o ukrytej kamerze. Czaruje widza swoją grą, podrzuca nowe informacje. Przez chwilę to prosty facet, za moment zmienia się w skomplikowanego człowieka z ciężkim bagażem przeszłości. Kilka postaci w jednej. Warto zawiesić oko!

Film polecam bardzo serdecznie, aktora również- zdecydowanie nie wyobrażam sobie kogoś innego na jego miejscu :)

A.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *